A może zostać budowlańcem?

praca w Holandii w budownictwie

Im dłużej mieszkam w naszym pięknym kraju, tym częściej mam ochotę z niego wyjechać. A dokładniej za pracą, bo zarobki i brak przestrzegania praw pracowniczych u nas potrafi doprowadzić do szału. Ostatnio znajomy pojechał do pracy w Holandii w budownictwie. Człowiek po kierunku humanistycznym, którego nie podejrzewałbym o to, że potrafi wbić prosto gwóźdź w deskę, stawia teraz domy dla Holendrów. I podobno całkiem dobrze mu idzie. Ani myśli wracać do marnej pensyjki asystenta na uczelni. Rozwija się, zdobywa nowe umiejętności i generalnie wychodzi na prostą. A ja dalej żyję z układania słów.

praca w Holandii w budownictwie

Praca w Holandii w budownictwie wydawała mi się abstrakcją. Okazuje się jednak, że to już nie są czasy radosnej partyzantki, gdy jechało się na rympał i szukało roboty chodząc po mieście. Teraz kwestią poszukiwania pracodawcy zajmują się profesjonaliści, którzy nie tylko dopasują ją do twoich umiejętności, ale do tego pomogą załatwić wszystkie formalności. Można powiedzieć, że czasy mocno się ucywilizowały. To w sumie pocieszająca myśl, że zawiało normalnością. A może to ja jestem starym ramolem, który jeszcze nie wyszedł mentalnie z komuny?

Zastanawiałem się nawet czy dałbym radę podjąć pracę w budownictwie w Holandii. Fakt, że sam zrobiłem pawlacz oraz położyłem panele podłogowe, nie czyni raczej ze mnie budowlańca. Z drugiej strony wszystkiego można się nauczyć, a przy okazji nabrać tężyzny fizycznej. Codzienna praca przy biurku prowadzi tylko do chorób cywilizacyjnych, skrętu kręgosłupa i problemów gastrycznych. Trudno oczekiwać, że będzie się ją lubić. Budowlanka też nie jest łatwa, ale może to sposób na zmianę.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *