Burze

burze

Wakacyjne upały mają dla mnie pewien plus. Zazwyczaj po nich następują burze. Wiem, że te gwałtowne zjawiska pogodowe powodują często straszliwe zniszczenia, jednak nie mogę się im oprzeć. Burze fascynowały mnie od dzieciństwa, gdy z zapartym tchem obserwowałem przez okno strugi deszczu i bijące w wysokie budynki pioruny. Jest coś niezwykłego i pierwotnego w tej potędze żywiołu, z którą człowiek nie potrafi sobie poradzić. Błyskawice tworzą niesamowite spektakle świetlne, a chmury też potrafią pokazać swoje piękno w trakcie nawałnicy. Do tego po burzach zazwyczaj widać tęcze. Jest w nich zatem coś pięknego.

burze

Gwałtowne zjawiska atmosferyczne występują w naszym kraju coraz częściej. Trudno temu zaprzeczyć. Za mojej młodości trąby powietrzne były zjawiskiem, które pojawiało się może raz na dekadę. Teraz mamy przeciętnie dwie w sezonie. Czasem zdarzają się też prawdziwie niszczycielskie, jak ta która przeszła od Kędzierzyna Koźla do Bełhatowa czy pustosząca Bory Tucholskie. To już nie są małe, lokalne anomalie. To prawdziwy horror, z którym musieli zmierzyć się prawdziwi ludzie.

Zazwyczaj po przejściu burzy najwięcej pracy mają strażacy. Jestem dla nich pełen podziwu. Są wzywani praktycznie do wszystkiego. Połamane drzewa, zerwane przewody elektryczne, zalania piwnic, wypadki drogowe czy w końcu same pożary. Są wszędzie tam, gdzie są potrzebni. Nic dziwnego, że cieszą się dużym zaufaniem społecznym, znacznie wyższym niż policjanci czy lekarze. To wyjątkowo trudna służba, która wymaga stalowych nerwów i olbrzymich umiejętności. Dlatego po każdej burzy zastanawiam się ile znów będą mieli pracy, podczas prób przywrócenia normalności.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *