Chyba czas wybrać się na kurs językowy

Kolega wybrał kursy językowe sepak up

Znajomy poszedł na kurs językowy. Trochę się zdziwiłem, bo zawsze wydawało mi się, że całkiem sprawnie operuje językiem angielskim, a tu taka niespodzianka. Okazało się, że powód tej decyzji był dość prozaiczny. Miał wyjechać na kontrakt do pewnego ciepłego, bogatego kraju i potrzebował podnieść poziom konwersacji. Ponieważ jest osobą ostrożną, badał różne kursy, aż w końcu wybrał speak up. Podobno ich metoda czyniła cuda. Ciężko mi to oceniać, ale jego mocodawcy byli zachwyceni. Kontrakt, podwyżka i perspektywy rychłego awansu zrekompensowały z nadwyżką koszty nauki.

Kolega wybrał kursy językowe sepak up

Przy okazji pomyślałem sobie, że niektórym to się powodzi. Pracują na ciepłym etacie, robią coś co w sumie lubią i jeszcze trafiają się im takie okazje. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo się cieszę, że kumpel dostał taką możliwość. Byłby skończonym imbecylem, gdyby z tej szansy nie skorzystał, zwłaszcza, że nie ma jeszcze dzieci. Nie porzuca zatem rodziny na pastwę losu, tylko jedzie na dorobek. Odłoży pokaźną sumkę, coś zainwestuje i w sumie, jak się dobrze zakręci, to za kilka lat będzie rentierem, korzystającym z życia ile wlezie.

Podobno nic nie przychodzi samo i szczęściu też trzeba pomóc. Widocznie ja pomagam za mało. Pracy mam tyle, że nie wiem w co ręce włożyć, a efektów tego specjalnie nie widać. Żebym chociaż wiedział, na co się ta cała kasa rozchodzi. Może zamiast kupować gry, książki czy filmy, powinienem inwestować w kursy językowe? Nauczyłbym się chińskiego, norweskiego i np. japońskiego. Stałbym się rozchwytywanym ekspertem i byłoby pięknie. Oferty pracy płynęłyby z lewa i prawa. Czas by się znalazł. Tylko skąd wziąć chęci?

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *