Ciepła woda to podstawa

Orla Perć

Prawdopodobnie nie nadaję się na wielkiego podróżnika i odkrywcę. Nie wiem, jak mógłbym przetrwać, gdybym  każdego wieczora nie mógł skorzystać z ciepłego prysznica. Mogę być w głuszy, ale musi tam być podgrzewacz wody. Nie mówię, że to musi być od razu piecyk gazowy czy elektryczny. Wystarczy pomalowany na czarno zbiornik, w którym woda nagrzewa się skutecznie przez cały dzień. Możliwość spłukania z siebie brudu i pyłu po całym dniu to podstawa. Chyba nic mnie bardziej nie przeraża niż to, że miałbym pójść spać przepocony i brudny.

tatry-998937_640

Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy padnie podgrzewacz wody. Tak się stało kilka lat temu, jak stary piecyk odmówił mi posłuszeństwa przy okazji prawie wysadzając pół bloku. Nie wiem czemu poprzedni właściciel zdecydował się kupić jakiś francuski szajs, zamiast porządnego Junkersa. Na szczęście skończyło się tylko na strachu i nic się nie stało. Ale nerwów było co nie miara. A wieczorną kąpiel sponsorowała  kuchenka, czajnik elektryczny i miska. Dzięki temu miałem okazję umyć się w ciepłej, może nawet trochę za bardzo, wodzie.

Dlatego nigdy nie dam się namówić na wielodniowe wyjazdy w miejsca, gdzie jedyną wodę można znaleźć w lodowatych potokach. I choć kocham górskie pustkowia, to muszę wiedzieć, że wieczorem dotrę do miejsca, gdzie będę mógł zmyć z siebie trudy całego dnia i doprowadzić do stanu higienicznej używalności. To naprawdę wspaniałe uczucie, gdy całe zmęczenie spływa wraz z wodą i znika w odmętach kanalizacji. Zanosi się zatem, że na Mount Everest raczej nie wyjdę, bo na gorący prysznic ciężko tam liczyć. Chyba, że mi się kiedyś odmieni. Zobaczymy.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *