Co stawia mnie na nogi?

herbata

W sezonie jesienno-zimowym wiele osób ma problemy ze wstawaniem i generalnie doprowadzeniem się do pionu. Nie ma lekko, gdy poranek zaczyna się w ciemnościach, a po powrocie z pracy za oknem też panuje co najmniej półmrok. Niedobór światła słonecznego powoduje, że bardziej chce nam się spać. Nie jestem w tej dziedzinie wyjątkiem, ale bardzo nie lubię, gdy muszę w takiej pogodzie gramolić się z łóżka i ruszać do boju. Sposobów na przebudzenie jest wiele, ale warto pamiętać, że nie wszystkie rozwiązania działają na każdego. Trzeba po prostu dobrać takie, które najlepiej pasuje do naszego stylu życia.

herbata

Najskuteczniejszym pobudzaczem, który jeszcze na mnie działa jest czarna herbata. Sekret polega na tym, aby nie parzyć jej zbyt długo, Podobno maksymalny czas przygotowywania naparu wynosi dwie minuty. Później, zamiast wartości pobudzającej, herbata staje się usypiaczem. Tyle teorii, w praktyce pice czarnej herbaty zawsze mnie pobudza, ale muszę pić jej dużo. Można powiedzieć, że co chwilę latam do pracowej kuchni, aby zaparzyć sobie świeży kubek naparu. Jednak nadchodzi taka chwila, że nawet herbata przestaje działać.

W czasie kryzysu sennego, sięgam po kawę. Zazwyczaj to podstawowy środek na obudzenie stosowany w wielu firmach. Z jego skutecznością bywa jednak różnie. Po początkowym ataku pobudzenia, następuje dość gwałtowny spadek formy, po którym trzeba wspomóc się kolejną dawką kofeiny. Okazuje się, że nie można z nią przesadzać, bo można zrobić sobie kuku z sercem. Niestety nie ma lekko i kawę trzeba wspomóc się czymś jeszcze. Niektórzy sięgają po energetyki, ale ja zalecam powrót do herbaty. Taka kombinacja pobudza mnie najskuteczniej.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *