Deszcz

Deszcz 1

Są takie chwile, gdy nawet lubię deszcz. Dzieje się tak głównie wtedy, gdy siedzę sobie w cieplutkim mieszkaniu, obok mam kubek dobrej herbaty, a przed sobą książkę lub ekran z czymś co lubię. Gorzej, gdy trzeba się ruszyć z domu i zmierzyć ze złym światem, a wyobraźcie sobie, że istnieją miejsca takie jak Nordkinn i Nordkapp gdzie deszcze jest na porządku dziennym. W drodze do pracy deszcz jest potwornym utrapieniem. Wynika to z wielu aspektów. Po pierwsze, nawet gdy mamy parasol lub kurtkę przeciwdeszczową, to i  tak dojdziemy pochlapani i przemoczeni w dolnych partiach. Dzieje się tak dlatego, że mamy wspaniałe chodniki, pełne dziur, wykrotów i pryskających niespodziewanie fontann wody.

rain-1548426_640

Drugi aspekt, który powoduje, że docieramy przemoczeni, to przejeżdżające obok nas samochody. Ileż to razy zostajemy ochlapani od stóp do głów przez przejeżdżający obok pojazd. Teoretycznie możemy sprawcę ochlapania ścigać i pozwać o odszkodowanie, ale w praktyce chyba jeszcze nikt tego nie zrobił. Poza tym trudno podejrzewać kierowców o specjalną złośliwość. To raczej zbieg nieszczęśliwych okoliczności, zwanych polskimi drogami. Pełne dziur i kolein doskonale zbierają wodę, którą przejeżdżające samochody rozpryskują w formie malowniczych fontann. Dlatego w czasie deszczu lepiej trzymać się z dala od ulicy.

Oczywiście można pojechać własnym samochodem. Niestety na ten sam pomysł wpada zazwyczaj pół miasta, z niedzielnymi kierowcami na czele. Nie potrafią za bardzo jeździć w deszczu, czym dodatkowo utrudniają życie innym. Zwróciliście uwagę, że w deszczowy dzień korki są zawsze dużo większe? To właśnie więcej samochodów oraz ślamazarni kierowcy, którzy zachowują się, jakby pierwszy raz w  życiu widzieli deszcz. A przy pierwszym śniegu jest jeszcze lepiej, bo wtedy zaczyna się festiwal miłośników letnich opon. Ale to temat na osobny wpis.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *