Dieta

dieta

Niedawno pisałem, że miałem kłopot z zastanymi mięśniami. Okazało się, że nie dość, że za mało się ruszam, to jeszcze jem niezdrowo i nieregularnie. W rezultacie mam nadwagę i dodatkowo wystawiam swoje kości i mięśnie na szwank. Jest w tym sporo racji, dlatego postanowiłem nie tylko zacząć regularnie ćwiczyć, ale również lepiej się odżywiać. Pierwszą kwestią, którą musiałem rozwiązać była regularność. Podobno powinno się jeść pięć posiłków dziennie, z czego dwa większe, a reszta to jakieś niewielkie, ale zdrowe przegryzki.

dieta

W rezultacie zacząłem jadać większe śniadania i zabierać do pracy własnoręcznie przygotowany lunch. Skończyła się era pogryzania paluszków, chipsów i innych przekąsek. Ciasteczka poszły precz, zastąpione przez owoce, albo odpowiednio przygotowane warzywa. Pęczek marchewki lub rzodkiewek, kalarepa, jabłko czy banan powinny w zupełności wystarczyć. I taka przekąska raz na 2-3 godziny. Rezultat był taki, że przez pierwszy tydzień chodziłem głodny i przez to wściekły. Za to od drugiego tygodnia, organizm przyjął do wiadomości mój nowy system odżywiania i zaczęły się efekty.

Nie dość, że przestałem być cały czas głodny, to nagle zaczęło mi wystarczać takie jedzenie. Była to wielka ulga, bo i humor znacząco mi się poprawił. W połączeniu z treningami moja waga szybko zaczęła spadać i zbliżać się do ogólnie przyjętych norm. Bardzo się ucieszyłem, a lekarz, do którego poszedłem po poradę, stwierdził, że teraz pewnie czuję, jakbym zrzucił z barków worek ziemniaków. I rzeczywiście tak było. Poczułem się znacznie lepiej i teraz łatwiej też wspiąć mi się na ulubione góry. Wygląda na to, że dieta jeszcze mi się spodoba.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *