Downsizing

skoda TSI problemy

Nie jestem miłośnikiem powszechnego downsizingu. Doskonale rozumiem, że panujący wśród producentów samochodów trend do zmniejszania objętości silników jest podyktowany wymogami odgórnymi. Niestety ta technologiczna pogoń powoduje, że na rynku pojawia się coraz więcej pojazdów z nadmiernie wysilonymi jednostkami napędowymi. Nawet Skoda nie jest wolna od problemów z TSI. Skrót ten oznacza Turbo Stratified Injection, i w najprostszym rozumieniu przekłada się na to, że paliwo jest wtryskiwane bezpośrednio do komory spalania.

skoda TSI problemy

TSI to mocno rozbudowany układ. Zazwyczaj mamy w nim sprężarkę mechaniczną czyli kompresor, która odpowiada za dostarczanie powietrza do cylindrów przy niskiej prędkości obrotowej. Po jej zwiększeniu zastępuje ją turbosprężarka. W efekcie silniki te charakteryzują się wysokim momentem obrotowym i dużą mocą wyjściową. To przydatne rozwiązanie w mieście czy podczas dynamicznej jazdy, ale ma też swoją cenę. Pierwszą i podstawową wadą jest złożoność systemu. Jeżeli zamiast jednego elementu, mamy do obsłużenia trzy, to wiadomo, że ryzyko awarii jest znacznie większe.

I rzeczywiście, pierwsze silniki tego typu, o pojemności 1,4 litra często ulegały awariom. Najczęściej padał pasek rozrządu, ale pojawiały się też problemy z kompresorem, wtryskiem czy nawet pęknięcia tłoków. I wszystko to przy niewielkich przebiegach. Oczywiście późniejsze wersje silników zostały poprawione, ale w świat poszła fama, że TSI to słaby pomysł i charakteryzuje się krótką żywotnością silnika. To akurat nie powinno dziwić, bo nadmiernie wysilone jednostki na pewno będą działać krócej niż ich pozbawieni dodatków kuzyni. Spalanie będzie oczywiście znacznie mniejsze, ale kosztem żywotności.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *