Jak piaskiem w blachę

piaskowanie

Znajomy przyszedł do mnie ostatnio i opowiadał o tym, że zabrał samochód na piaskowanie. W pierwszej chwili zdębiałem, bo jako osoba mało zmotoryzowana, kojarzyłem to słowo raczej z wizytą u dentysty. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że takie działania mają tez sens z punktu widzenia oczyszczania karoserii z rdzy. I rzeczywiście, to właśnie miał na myśli. Jego autko miało już swoje lata i zaczęło gnić w niektórych miejscach. A, że znajomek nie miał ani ochoty, ani możliwości, zmiany pojazdu na nowszy, postanowił sprawdzić piaskowanie.

piaskowanie

Trzeba przyznać, że efekt był naprawdę niezły. Rdza zniknęła, w ruch poszła szpachla i farba i pojazd wyglądał może nie jak nowy, ale na pewno dużo lepiej niż przed zabiegiem. Co prawda właściciel twierdzi, że w okolicach błotnika przy nogach pasażera warstwa metalu jest niepokojąco cienka. Widzi w tym jednak pewne plusy, twierdząc, że w razie konieczności pasażer może, po silniejszym kopnięciu, użyć podeszew butów do awaryjnego hamowania. Auto kolegi jest rzeczywiście leciwe i nie posłuży już pewnie za długo, jednak problem rdzy może być szczególnie dotkliwy w przypadku aut zabytkowych.

Posiadanie pojazdu, który ma status zabytku i może cieszyć się specjalnymi żółtymi tablicami jest na pewno powodem do dumy. Ich właściciele zrobią wszystko, aby autko działało jak najlepiej. Dlatego każdą odrobinkę rdzy będą zwalczać z prawdziwą zaciekłością, między innymi przez piaskowanie. Przyznam, że sam chciałbym mieć taki samochód, o który mógłbym dbać, jak o własne dziecko i pielęgnować w każdej wolnej chwili. Wydaje się jednak, że jest to zew przyszłości. Bardzo, niestety odległej.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *