Jeden wielki śmietnik

śmieci

Podczas wyprawy nad morze, miałem okazję przekonać się o prawdziwości pewnej tezy, dotyczącej zachowań naszych rodaków. Otóż, piszę to z prawdziwą przykrością, jesteśmy śmieciarzami. Nie da się przejść dziesięciu metrów po ulicy, lesie czy plaży, żeby nie zobaczyć śmieci. To nie są pojedyncze przypadki, a całe hałdy wszelkiego autoramentu odpadków, rzuconych byle jak i byle gdzie, bo przecież przestrzeń wspólna, to przestrzeń niczyja. Rozumiem, że komuś może wypaść chusteczka higieniczna, albo jakiś niewielki kawałek folii od rurki z napoju, ale nie mam wytłumaczenia dla tego, co widzę na każdym kroku.

śmieci

Pod krzakiem leży pusta dwulitrowa butelka po napoju gazowanym. Zaraz obok znajduję trzy puszki po najtańszym piwie. Nieco dalej opakowanie po chusteczkach higienicznych. Dalej papierek po lodach, połamana plastikowa łopatka, wycieraczka, podarty ręcznik, rękawica ochronna lewa, kalosz prawy, a wszystko okraszone suto niedopałkami po petach. Tych jest wszędzie pełno. Nie ważne czy pójdziesz na plażę, czy w góry. Palaczy nie obchodzi też, że są np. w parku narodowym, gdzie nie wolno palić. Nie ma to dla nich znaczenia i niedopałki walają się absolutnie wszędzie. Gdyby zebrać je wszystkie, to pewnie można by zbudować z nich piramidę.

Taki syf towarzyszy nam wszędzie. Coraz rzadziej spotyka się ludzi, którzy, jeśli coś im wypadnie, schylą się po to, albo zawrócą i poszukają kosza na śmieci. Po co, przecież ktoś kiedyś to sprzątnie, a nawet jeśli nie, to czym tu się przejmować, przecież za rok pojedzie się gdzie indziej, gdzie jeszcze nie ma naszych śmieci. Zmieniamy nasz kraj w jedno wielkie śmietnisko. Nie szanujemy siebie i innych, a potem marudzimy, że jest źle. Ciekawe czy kiedyś będzie lepiej. Jakoś w to wątpię.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *