Czy to już gruźlica, czy jeszcze przeziębienie

Czasem trzeba łykać tabletki na uporczywy kaszel

Jestem typowym facetem. Czy tego chcę, czy nie. Jak zaczyna mnie łapać przeziębienie to zaczynam umieranie. Leżę odłogiem w wyrku i staram się uporządkować sprawy doczesne. Nie zliczę już liczby testamentów, które napisałem podczas kataru. Zwykle po katarze przychodzi czas na ból gardła i kaszel. A potem łykam garściami tabletki na uporczywy kaszel. Cherlam, wypluwam płuca, a gdy przychodzi ulga jestem niezwykle szczęśliwym człowiekiem.

Czasem trzeba łykać tabletki na uporczywy kaszel

Dotąd udało mi się uniknąć poważniejszych schorzeń. Gdy słyszę o zawałach, zakrzepach, wylewach i innych rzeczach, które trafiają się moim znajomym przechodzi mnie zimny dreszcz. Niczego nie boję się tak, jak perspektywy przykucia do łóżka, czy łykania koszmarnie drogich leków do końca życia. Co ciekawe wielu moich znajomych, którzy przeszli ciężkie zachorowania, prowadzi zdrowy tryb życia. Wiecie, zbilansowane posiłki i diety, uprawiają sporty, badają się regularnie, sprawdzają poziom cholesterolu, tłuszczu i wskaźniki wątrobowe. I co? Też ich dorwało. Zdaje się, że nie ma reguły. Oczywiście lepiej nie zwiększać swoich szans na zachorowanie, ale może też lepiej nie popadać w przesadę.

Ostatnio, gdy leżałem zmożony katarem i rozmyślałem o problemach egzystencjonalnych, naszła mnie myśl, że szkoda mi czasu na chorowanie. Zabrałem się więc za odkładane na wieczne nigdy, porządki w mieszkaniu. A potem nadrabiałem zaległości w ulubionych serialach. A potem przyszedł atak gruźlicy i znów łykałem tabletki, żeby pokonać ten uporczywy kaszel. I było lepiej. Zmęczenie dopadło mnie po godzinie. Przespałem kolejne 12 godzin i obudziłem się zdrów jak ryba. Wychodzi na to, że nic nie leczy tak, jak praca.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *