Klasyczne komiksy

komiksy

Uwielbiam klasyczne komiksy. Wiecie, takie które pamiętam jeszcze z dzieciństwa i wiążą się z nimi wspaniałe wspomnienia i sentymenty. Zastanawiałem się niedawno nad tym, że w okresie PRL-u na komiksy trzeba było polować. Jak się miało zaprzyjaźnioną panią w księgarni, to pomagało, ale też nie dawało gwarancji, że uda się dostać wszystkie tytuły. Jeśli teraz weźmie się któryś z tamtych komiksów do ręki, to zdumiewa informacja o jego nakładzie. Zazwyczaj jest to grubo ponad sto tysięcy egzemplarzy, czyli nieosiągalna dla współczesnych wydawców liczba. Obecnie, jeśli komiks sprzeda się w 2000 sztuk, to można mówić o sporym sukcesie. Przyczyn tego zjawiska jest wiele.

komiksy

Pierwszą z nich są pieniądze. W PRL-u komiksy i książki były śmiesznie tanie. Tak naprawdę ludzie nie bardzo wiedzieli na co wydawać pieniądze, bo w sklepach raczej nie było dóbr luksusowych. Dlatego kupowali na pniu wszystkie nowości wydawnicze. Sam pamiętam, jak stałem w kolejce w Empiku, który wtedy był jeszcze państwową maszyną, a nie prywatną korporacją, czekając na rzucone komiksy. Nie było tego wiele, bo najlepsze zdążyli złapać ci, którzy byli przede mną, a stali tam wiele godzin wcześniej.

Dopiero później, gdy zmieniały się czasy, to w księgarniach dawało się już kupić komiksy normalnie. Pamiętam to szukanie nowych części Thorgala, czy późniejsze już początki komiksu superbohaterskiego w Polsce. Jak sobie pomyślę, że pierwszy zeszyt Spidermana kosztował w przeliczeniu na obecne pieniądze 99 groszy, to robi mi się słabo. Oczywiście, to były wtedy inne pieniądze i inną miały wartość, ale ta liczba robi wrażenie. Czasy się zmieniają. Komiksy są coraz lepiej wydawane, tylko pieniędzy jest jakby mniej i trudniej jest kupować wszystkie nowości.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *