Kochamy węgiel

węgiel

Niedawno pisałem o globalnym ociepleniu. Muszę przyznać, że martwi mnie ignorowanie oczywistych znaków nie tylko przez zwykłych ludzi, ale też przez instytucje państwowe. Jednym z objawów braku zrozumienia skali problemu jest ciągłe poleganie na węglu, jako surowcu do produkcji elektryczności. Pech chce, że w naszym kraju postawiono kiedyś na elektrownie węglowe, resztę metod pozyskiwania energii traktując po macoszemu. Do tego bloki energetyczne wielkich elektrowni zaczęły się starzeć. Nieliczne nowe bloki elektrowni, bo nie same elektrownie, nie są w stanie rozwiązać narastającego problemu. Do tego doszły opłaty za emisje dwutlenku węgla, które znacząco zwiększą rachunki za prąd. Może się okazać, że za kilka lat światło elektryczne będzie dużym luksusem.

węgiel

Dodatkowym problemem związanym z węglem jest dostępność surowca. Już teraz importujemy go na potęgę, bo nasze kopalnie nie są w stanie zaspokoić krajowych potrzeb. Fakt, że importowany węgiel trafi głównie do pieców domowych nie poprawia sytuacji. Do tego rodzime kopalnie powoli wkraczają w fazę, gdzie dalsza eksploatacja staje się skrajnie niebezpieczna. Musimy kopać coraz głębiej, co niesie ze sobą zwiększone ryzyko. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że od ponad 30 lat nie powstała w Polsce żadna nowa kopalnia, otrzymujemy dość ponury obrazek. Brakuje też chętnych do pracy w górnictwie, bo oferowane zarobki nie są już tak atrakcyjne jaki kiedyś.

Nie uważam, że należy natychmiast pozamykać kopalnie i elektrownie węglowe. To nie jest coś, co można zrealizować w trybie natychmiastowym. Warto natomiast powoli przestawiać energetykę na inne formy. Słowo klucz to dywersyfikacja.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *