Komary

komary

Końcówka lata komarem stoi. Te bzyczące okropieństwa są dosłownie wszędzie. Za mojej młodości zwierzaki te wychodziły zazwyczaj wieczorami i na pewno nie było ich aż tyle. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, choć pewnie najważniejszym jest ocieplenie klimatu. Wiem, że wielu ludzi nie wierzy w coś takiego, ale wystarczy popatrzeć, jakie ostatnimi laty mieliśmy zimy, a raczej jakich nie mieliśmy, aby zrozumieć, że coś jest na rzeczy. Brak silnych mrozów i śniegu, powoduje, że więcej larw paskudnych owadów dożywa sezonu lęgowego, a potem ruszają na łów i gryzą ile wlezie.

komary

W jakimś naukowym artykule wyczytałem, że w Polsce występuje 45 gatunków komarów, z czego tylko dwa żerują na człowieku. Dokładniej to żerują tylko samice, bo to one potrzebują wysokoenergetycznego napoju, aby wytworzyć i złożyć jaja. Rzeczone jaja składają w stojącej wodzie, zatem wszelkie kałuże i rozlewiska to doskonały teren, gdzie możemy spodziewać się tych uroczych stworzeń. Patrząc na deszczowe lato, trudno się dziwić, że jest ich wszędzie pełno. Ja naprawdę nie żałuję im tej odrobiny krwi, ale wpuszczane przez nie toksyny powodują nieznośne swędzenie, które potrafi doprowadzić do szału nawet najspokojniejszego człowieka.

Widziałem już wiele sposobów trucia i tępienia komarów. Stosuje się osuszanie podmokłych terenów czy ścinanie gęstych traw, bo w nich najwygodniej schować się robalom. Bardzo popularne jest też okadzanie krzaczorów oparami benzyny. Budzi to jednak zrozumiały sprzeciw mieszkańców i turystów, którzy raczej nie mają ochoty wdychać spalin. Zdaje się, że nie ma tutaj złotego środka, ale przynajmniej możemy się pocieszać, że w Polsce komary nie roznoszą malarii i innych chorób.

Zobacz również

smog

Smog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *