Komiksy

komiksy

Gdy byłem dzieckiem panowała jeszcze komuna i wszystko trzeba było zdobywać. Dla dzisiejszych ludzi to prawdziwa abstrakcja, ale tak wyglądała nasza rzeczywistość. Jednym z deficytowych towarów tamtych czasów były komiksy. Uważane zawsze za gorszy sort literatury, rozchodziły się jednak w wielotysięcznych nakładach. Wystarczy wziąć do ręki dowolny zeszyt Kajka i Kokosza z tamtych lat, aby zobaczyć nakłady w setkach tysięcy egzemplarzy. I wszystko się sprzedawało praktycznie na pniu. A dzisiaj średni nakład komiksu to 1000 sztuk, bo poniżej nie bardzo opłaca się uruchamiać drukarnię. Jednak nie o tym chciałem pisać.

komiksy

Zarówno wtedy, jak i jeszcze wiele lat po transformacji ustrojowej, komiksy były traktowane po macoszemu, jako gorszy element kultury. Panowało powszechne przekonanie, że owszem można przeczytać komiks, ale jest to raczej lektura dla dzieci, a nie dla poważnych pań i panów. To dość zaskakujące, bo w kilometrowych kolejkach po komiksy można było spotkać pełny przekrój społeczeństwa, zarówno pod względem wieku, jak i wykształcenia czy wykonywanego zawodu. Wtedy rodziły się pierwsze miłości do tej muzy, choć jakość wydawania albumów pozostawiała wiele do życzenia.

Dopiero obecnie komiks wyszedł w końcu z getta i wraz ze wzrostem zainteresowania superbohaterami trafił pod strzechy. Popularne kinowe produkcje okazały się motorem napędowym dla sprzedaży komiksów, które teraz nawet wypada posiadać na półkach, aby móc błysnąć w towarzystwie. Kiedyś wstydliwe i chowane po kątach, a teraz nagle wyrastające na modne i godne salonów. Można powiedzieć, że bardzo wiele się zmieniło. I bardzo dobrze.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *