Motoryzacja- 1 maja 2016

Komunikacja miejska wrogiem twym jest

Stefan

Nienawidzę komunikacji miejskiej. Powodów wzajemnej niechęci jest wiele. Zazwyczaj wszystko zaczyna się od problemów ze znalezieniem sensownego połączenia z punktu A do punktu B. Regułą jest, że gdziekolwiek bym nie pojechał, zawsze trasa mojego przejazdu musi obejmować przesiadki. A tych nienawidzę najbardziej. O ile jeszcze, gdy wsiądę na pętli do tramwaju czy autobusu, to mam gwarancję miejsca siedzącego, gdzie mogę się zakopać w książce i ignorować straszliwy świat dookoła, o tyle w punkcie przesiadkowym trafiam do pojazdu wypełnionego po brzegi.

komunikacja miejska

Brak możliwości posadzenia tyłka nie byłby znowu taki denerwujący, gdyby nie fakt, że środki komunikacji miejskiej projektował ktoś, kto nigdy nimi nie jeździł. Ciasne przejścia, fotele upchane tak, że ledwo mieszczą się tam osoby średniego wzrostu itp. wynalazki. Do tego na każdym przystanku przepycha się koło człowieka stado innych ludzi. Pół biedy, jeśli są to osoby, które wiedzą do czego służy mydło i proszek do prania. Moje szczęście polega na tym, że co drugi przejazd trafiam na przedstawicieli nacji kloszardów. Są bardzo aromatyczni i prezentują zasób wysublimowanego słownictwa, dzięki któremu od razu robi mi się lepiej na duszy.

Alternatywą dla tej grupy są bandy agresywnych kibiców, miłośników sportowych strojów w paski czy półkloszardów, którzy w stanie upojenia alkoholowego przegapiają swój przystanek i potem próbują wyjść w czasie jazdy kopiąc w drzwi i rzucając mięsem. Wiem, że są ludzie, którym takie przygody nigdy się nie przytrafiają. Widocznie jednak ktoś musi wyrobić normę. Tylko dlaczego zawsze jestem to ja? Tego nie potrafię zrozumieć.

autobuskomunikacja miejska

Stefan • 1 maja 2016


Previous Post

Next Post

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *