Krzesło grozy

krzesło

Zorientowałem się niedawno, że mój siedzący tryb życia nie wpływa za dobrze na kręgosłup. Spędzam codziennie długie godziny na niewygodnym krześle w pracy, które z ergonomią nie ma wiele wspólnego. I musiało to w końcu odbić się na moim stanie zdrowia. Zacząłem odczuwać bóle w miejscach, o których istnieniu dotychczas miałem jedynie mgliste pojęcie. Zdecydowałem, że pora rozmówić się ze specjalistą od spraw BHP czy innym gościem od spraw pracowniczych. Już samo znalezienie go w firmie było nie lada wyzwaniem, bo krył się pod jakimś nic nie mówiącym tytułem i zamieszkiwał regiony, w które zapuszczają się tylko zbłąkani informatycy, szczury i pająki. W końcu dotarłem i wyłożyłem swoje racje. Wskazałem bolące miejsca i zademonstrowałem krzesło tortur.

krzesło

Nagabywany specjalista ulitował się nad mym losem i oddał mi trochę sprawniejszy mebel, który nie rozkładał się sam pod moim ciężarem. Niestety nowy nabytek posiada inny zestaw wad i funkcji dodatkowych. Część z nich da się ignorować, ale jedna niestety skutecznie uprzykrza życie kolegom i koleżankom z pokoju. Mówię tutaj o niesamowitym wręcz skrzypieniu przy każdym obrocie. Nieziemski i upiorny dźwięk potrafi wytrącić kawę z ręki nawet najbardziej zatwardziałemu pracownikowi miesiąca. Za każdym razem muszę się kajać i padam ofiarą karcących spojrzeń. Jakbym to ja był winien wady wrodzonej koszmarnego mebla.

Nie zmienia to faktu, że dolegliwości kręgosłupowe dość szybko zniknęły, z czego się bardzo cieszę. A dla moich kochanych współpracowników też przygotowałem prezent. Paczki zatyczek do uszu. W końcu jak zadbałem o swoje, to mogę zadbać i o ich zdrowie.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *