Książki i po książkach

książki

Rozwiązałem częściowo mój problem z książkami, które zalegały w każdym punkcie mojego domu. Przez długi czas po prostu w nich tonąłem, a co chwila dochodziły nowe. Efekt był taki, że potykałem się o przeróżne tomiszcza zalegające w różnych punktach mojego domu. Zbierało to kurz, a przecież do wielu z książek miałem nigdy nie wrócić. Dlatego przeprowadziłem zdecydowane działania. Przeglądając półka po półce wybierałem książki, do których jeszcze kiedyś wrócę i te, które stanowią tylko ozdobę wnętrza. Bardzo szybko okazało się, że tych drugich jest zdecydowanie więcej. Rozpocząłem akcję wyprzedaż i po kilku miesiącach, sporej części makulatury już nie było. Resztę oddałem do biblioteki i nagle mogłem odetchnąć.

książki

Nie znaczy to jednak, że przestałem czytać, bo zamiłowanie do literatury we mnie pozostało. Jednak tym razem podchodzę do tematu racjonalniej, kupując na papierze tylko to, co naprawdę chcę mieć zawsze w domu. Pozostałe książki trafiają do mnie w formie elektronicznej. Czy to przez abonament czytelniczy, czy w postaci zakupu e-booka. Co prawda ceny tych ostatnich są naprawdę wysokie, ale to wina nie tyle wydawców, co nieszczególnie sprawdzonych przepisów, które narzucają wysokie podatki na literaturę w wersji elektronicznej.  Bez tego byłoby zapewne znacznie taniej.

Okazuje się, że dzięki czytnikowi książek zacząłem czytać więcej. Dzieje się tak dlatego, że czytam w tramwajach, autobusach i w zasadzie wszędzie, bo to niewielkie urządzenie mogę mieć zawsze przy sobie, w przeciwieństwie do grubych papierowych woluminów. I choć nie byłem z początku przekonany, to doceniam tę zmianę. Było warto.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *