Kwietniowy upał

Zaczęło się. Ledwie miesiąc temu człowiek był okutany dziesiątkami swetrów i kurtek, aby chronić się przed mrozem, a już trzeba smarować się kremami z filtrem. Jeżeli to co wyrabia się z porami roku i pogodą w Polsce nie jest znakiem globalnego ocieplenia, to naprawdę nie wiem, co nim jest. Przecież to nie jest normalne, aby w ciągu tygodnia temperatury przeskakiwały o trzydzieści kresek. I teraz ten duszny upał będzie panował pewnie do końca września. Rozumiem, że ludzie cieszą się na majowe świętowanie w cieple, ale upał, z temperaturą ponad 30 stopni, nie jest zjawiskiem, które powinno trwać przez cały maj.

upał

Mam wrażenie, że gdy byłem dzieckiem, tak skrajne temperatury trafiały się niezwykle rzadko. Nawet w czasie wakacji, trzydziestostopniowy upał był czymś, co uważano za anomalię, a nie normę. Teraz jest to coś, czego oczekujemy już w maju. To nie jest normalne. Efekty będą zauważalne lada chwila, bo już teraz zaczynamy mieć problemy z dostępnością wody pitnej. Trudno w to uwierzyć, ale w Polsce, gdzie jest stosunkowo dużo rzek i jezior, mamy z tym kłopot. Wszystko dlatego, że większość wody do celów spożywczych nie może pochodzić z rzek, bo te są po prostu za brudne.

Kolejny problem związany z upałami dotyczy czegoś, do czego jesteśmy już trwale uzależnieni. Mówię tutaj o energii elektrycznej, której produkcja wymaga korzystania z relatywnie chłodnej wody. Jeżeli temperatury rzek i jezior przekraczają pewne granice, to trzeba wyłączać bloki energetyczne w elektrowniach, co przekłada się na ograniczenia dostaw. Może się okazać, że już w najbliższych latach będziemy mieli do czynienia z odłączaniem prądu w ciągu dnia. A to dopiero początek.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *