Lawinowa czwórka

lawinowa czówrka

W ubiegłym tygodniu miałem w planach wybrać się w Tatry. Niestety, im bliżej było terminu wyjazdu, tym prognozy były coraz mniej optymistyczne. Pogoda okazała się wyjątkowo zmienna i spowodowała, że musiałem zweryfikować plany. Kiedy zobaczyłem, że na Kasprowym Wierchu niektóre zaspy mają trzy metry wysokości, wiedziałem, że będzie ciężko. Jednak tego, że pod koniec kwietnia TOPR ogłosi lawinową czwórkę zupełnie się nie spodziewałem. Ten stan występuje w Tatrach raczej rzadko, a już na pewno o tej porze roku. Gdy opady śniegu nie ustawały, krążyły plotki, że rozważane jest wprowadzenie najwyższego stopnia zagrożenia.

lawinowa czówrka

Dość powiedzieć, że sugerowano, aby nie iść nawet do Morskiego Oka. Szeroka, asfaltowa droga, która tam prowadzi, zmieniła się w wąską, ledwo wydeptaną ścieżkę. Śnieg na obu jej brzegach sięgał nawet metra w górę. W przeszłości zdarzało się, że lawiny porywały ludzi właśnie na tej trasie. Dlatego nawet wyjście na ten stosunkowo łatwy szlak nie wchodziło w grę. Mówiono oficjalnie o tym, że nie zaleca się wyjścia nawet w doliny. A przynajmniej te na terenie gospodarowanym przez Tatrzański Park Narodowy.

Tymczasem w Dolinie Chochołowskiej i okolicach, które należą do zarządu gmin, ruch turystyczny funkcjonował w najlepsze. Jeździły sanie, a ludzie tłumnie przewalali się przez doliny. A przecież przy tak znaczącym stopniu zagrożenia, lawiny potrafią zejść na dno dolin i przysypać idących tamtędy ludzi. Jednak pieniądze są ważniejsze i lepiej ryzykować niż nie zarobić. Trzeba przyznać, że ten pomysł był dość karkołomny, prawie dosłownie. Każdy, kto w tym czasie odwiedził Tatry może mówić o dużym szczęściu, jeśli nie zasypała go lawina. A teraz dla odmiany w górach wieje Halny.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *