Nie lubię gier sieciowych

gry sieciowe

Dziś jeszcze wrócę na chwilę do gier. Mój powrót do rozrywki elektronicznej ciągle daje wiele powodów do radości i nie słabnie. Staram się oczywiście pilnować, aby nie zarywać nocy, bo w końcu organizm młodszy nie jest i też ma swoje prawa. Gram głównie wieczorami i to w strzelanki, ale tylko takie, które oferują tryb jednoosobowy. Wszystko dlatego, że nie potrafię znieść grania w sieci. Gdybym jeszcze miał stałą ekipę znajomych graczy, z którymi razem zmagamy się z trybem kooperacji, to jeszcze byłoby to do zniesienia. Niestety, teraz na topie są gry, gdzie każdy walczy z każdym, albo generalnie z innymi, nieznanymi sobie ludźmi.

gry sieciowe

Pech chce, że wirtualne pola bitew zaludniają setki, jeśli nie tysiące małolatów, którzy drą się falsetem do mikrofonów, wyzywają ludzi od najgorszych i generalnie zawstydzają szewców poziomem rynsztokowego słownictwa. Taka zabawa to naprawdę żadna przyjemność, a nie ma praktycznie gry sieciowej, gdzie nie byłoby tego zjawiska. Oczywiście można próbować dobierać sobie drużyny i przeciwników, ale nie ma gwarancji, że nie trafi się na ten najgorszy sort sieciowych graczy. Wszystko dlatego, że rodzice nie pilnują w co grają ich pociechy i dla chwili spokoju pozwalają im robić to, co chcą.

Większość gier ma klasyfikację wiekową, ale codziennością jest, że nawet w tytuły 16+ grają ośmiolatki. Pozbawione rodzicielskiej kontroli i ograniczeń tworzą paskudną atmosferę, bo skutecznie psują zabawę wszystkim innym. Nie ma chyba tytułu, który nie cierpiałby z powodu tej plagi. Niestety, sieć to nie monopolowy i nie ma tu kontroli wieku na wejściu. Do czasu aż nie będzie dobrych mechanizmów regulujących nie będę sięgał po gry sieciowe. Szkoda mi na to zdrowia.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *