Magia świąt

Magia świąt 1

Magia świąt to coś, co od wielu lat widuję tylko w telewizji. Serio. Odkąd osiągnąłem pełnoletność przestały mnie rajcować święta. Po pierwsze nie dostaję już tyle prezentów co kiedyś, co siłą rzeczy jest dołujące i powoduje, że mniej entuzjastycznie podchodzę do igrców grudniowych. Druga kwestia związana jest z cała otoczką przygotowań do świąt. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn większość ludzi zachowuje się wtedy, jakby wpadła w amok. Biegają z wywieszonym jęzorem po sklepach, kupując na ostatnią chwilę rzeczy, które być może okażą się potrzebne.

Magia świąt 2

W sklepach panuje pandemonium. Polowanie na karpia i stanie w wielogodzinnych kolejkach to już norma. Dlatego w Wigilię najlepiej jeść szynkę, bo nikt nie chce tego kupować, bo przecież post i te sprawy. Ja wiem, że już podobno wolno jeść wędliny w poście, ale mimo wszystko gdzieś na dnie umysłu jest zakorzeniona myśl, że nie. Później jeszcze dochodzi cały ten szał z gotowaniem miliona potraw, których i tak nie da rady się zjeść i połowę wyrzuci do kosza. Marnotrawstwo jedzenia w tym okresie doprowadza mnie do szału.

Później jeszcze dochodzi akcja z prezentami. Najgorzej, jak rodzina olewa twoje listy prezentów i próbuje być kreatywna. To już pierwszy stopień do piekła, bo zazwyczaj dostaniesz coś „oryginalnego”, co nigdy w życiu nie zostanie użyte. Co więcej, nie będziesz mógł tego wywalić na śmietnik, bo przecież przy każdej okazji będą pytać czy rzeczony prezent jeszcze jest i czy się sprawdza. Zwłaszcza, jak jest to wyjątkowo szkaradna rzeźba, której nie da się ustawić tak, aby nie było jej widać. I gdzie w tym wszystkim jest magia świąt? Wolę już chyba nie świętować.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *