Oszukany gracz

gry

Jestem graczem konsolowym. Może nie nałogowym, ale lubię spędzać czas przed telewizorem, gdzie toczy się jakaś wirtualna rozgrywka. Taka zabawa sprawia mi masę radości i jednocześnie powoduje często przypływ adrenaliny. Kiedyś z zapartym tchem wypatrywałem nowości na rynku. Czytałem zapowiedzi, oglądałem zwiastuny i oczekiwałem gorących premier. Wraz z wiekiem, przestało mnie to już tak kręcić. Może wynika to z faktu, że wiele razy gorzko się rozczarowałem. Gry, które miały być przebojami, okazywały się co najwyżej średnie. Przez lata producenci nauczyli mnie, że nie można ufać ich szumnym zapowiedziom.

gry

Problem nie dotyczy tylko słynnego Petera „Kłamcy” Molyneux. Jego koloryzowanie rzeczywistości stało się już legendarne. Warto pamiętać, że ten utalentowany twórca gier, dawał się zwykle sam ponosić fali entuzjazmu. Jego wpływu na branżę gier nie da się przecenić. Stworzył wiele niezapomnianych tytułów, z których wiele rewolucjonizowało branżę. Nie znaczy to jednak, że darowano mu niespełnione obietnice. Przykładów w branży jest wiele. Oszustwa dotyczą nie tylko wyglądu gry, ale jej możliwości. Prawdę mówiąc, każdego roku pojawia się kilka tytułów, które straszliwie rozczarowują graczy.

Dlatego obecnie nie kupuję już gier w dniu premiery. Czekam spokojnie kilka dni, żeby zobaczyć pierwsze reakcje. Jeśli są pozytywne, to zastanawiam się nad zakupem. Często lepiej jest spokojnie poczekać nawet kilka tygodni czy miesięcy. Wtedy gra doczeka się łatek i poprawek, a także dodatków i „kompletnych” edycji, które zapewnią godną rozrywkę. Najczęściej tez będą już sporo tańsze. Obecnie gry w chwili premiery kupuje coraz mniej osób. Daliśmy się oszukać zbyt wiele razy i staliśmy się po prostu ostrożniejsi.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *