Podróże małe i duże

leki na chorobę lokomocyjną

Uwielbiam podróże. Nie ma nic przyjemniejszego niż spakować manele, zamknąć dom na cztery spusty i ruszyć w drogę. Najlepiej na samotną włóczęgę po górskich pustkowiach Skandynawii, gdzie twym druhem wiatr, deszcz, zimno i komary. No dobrze, komary może nie są fajne, ale góry i brak ludzi, to coś, co ładuje akumulatory najlepiej na świecie. A i sama droga może dostarczyć niezapomnianych przeżyć. Kręte drogi, tunele, przepaście… Wszystko pięknie o ile jazda nie wiąże się z chorowaniem. Na szczęście, są już leki na chorobę lokomocyjną. Do tego są naprawdę skuteczne.

leki na chorobę lokomocyjną

Z moich obserwacji wynika, że na chorobę lokomocyjna najczęściej zapadają dzieci. Dla części moich kolegów i koleżanek z młodości, każda wycieczka szkolna wiązała się z łykaniem leków i walką z własnym organizmem. Oczywiście życzliwi znajomi nie omieszkali wykorzystywać tych sytuacji serwując zmordowanym chorobom znajomym dodatkowe tortury psychiczne, starając się za wszelką cenę skłonić ich do wymiotów. Nie wiem skąd się bierze takie okrucieństwo wśród młodzieży, ale to musi być coś instynktownego. Zobaczyć, że cierpi ktoś inny i czerpać satysfakcję z tego, że nie jestem to ja. A przecież podobno rodzimy się ludźmi dobrymi i to dopiero społeczeństwo nas wypacza.

Tak czy inaczej, podróże to podstawa. Ten marsz przed siebie z celem majaczącym na horyzoncie. Walka z własnymi słabościami i przekonaniami. To także dobry czas na przemyślenia. Wędrując samotnie możemy przekonać się, jak mocno otacza nas hałas i jak skutecznie cisza potrafi nas ogłuszyć. To wyjątkowo cenne doświadczenie, które uczy pokory i pozwala spojrzeć na nasz świat z odrobiną dystansu.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *