Ranny ptaszek

praca

Ostatnimi czasy przestawiłem sobie zegar dobowy. Okazało się, że w mojej pracy mam możliwość dowolnego doboru godzin pracy. Mówiąc krótko, mogę przyjść o której chcę, zrobić swoje w ustawowe osiem godzin i pojechać do domu. Stwierdziłem zatem, że spróbuję trochę zmienić swoje życie. Wstaję po 5 rano i po wykonaniu szeregu normalnych i codziennych czynności udaję się w drogę do pracy. Ulice może nie są puste, ale ruch jest relatywnie mały i do biurowca docieram około godziny 6. I powiem wam, że to jest doskonała sprawa. Bez problemu znajduję miejsce do parkowania, często tuż obok wejścia. Czuję się normalnie jak prezes.

praca

W robocie o 6 rano jest tylko kilka osób, które podobnie jak ja cenią sobie wolne popołudnia. Mijamy się na korytarzach, zamieniamy niewiele słów i pędzimy z kawą do komputerów. Wszystko dlatego, że chcemy jak najszybciej zrobić najważniejsze projekty. Okazuje się, że między godziną 6 a 9 produktywność jest znacznie lepsza niż później. Wszystko dlatego, że o tej porze nie ma jeszcze innych ludzi w pracy, którzy przeszkadzają nam swoimi problemami, opowieściami czy próbami scedowania swoich zadań na nasze barki. Bywa tak, że moją pracę jestem w stanie zakończyć już koło godziny 10, choć oczywiście nie zawsze.

O 14 pakuję swoje manele i kieruję się do wyjścia. Mam jeszcze mnóstwo czasu, żeby podjechać do urzędów, sklepu czy gdziekolwiek bądź. Kina o tej porze są też raczej puste, więc mogę się udać na seans, albo po prostu wrócić do domu i zająć się tym co lubię. Muszę przyznać, że odkąd chodzę tak wcześnie do pracy nie tylko wzrosła moja produktywność, ale i zadowolenie z życia. Nie mam wrażenia, że marnuję swój czas.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *