Robię się stary

Muszę jeść Iberogast albo coś innego

Starzeję się. Jeszcze kilka lat temu nie miałbym żadnych problemów żołądkowych po zjedzeniu olbrzymiej pizzy i popiciu jej litrem piwa. Obecnie czuję się po czymś takim, jak nadmuchana ropucha. Brzuch nadyma się do granic wytrzymałości, a ja czuję się pełny i nadęty. Widomy to znak, że organizm się starzeje i pora jakby najwyższa zacząć o siebie dbać, czy coś. Wygląda na to, że po jedzeniu trzeba zażyć jakiś iberogast, albo inne środki, które pomagają zrobić porządek z tym co się dzieje w brzuchu.

Muszę jeść Iberogast albo coś innego

Mam znajomego biologa. To typ gościa, który poświęcił się pracy naukowej i poza szalkami, probówkami i odczynnikami świata nie widzi. Pnie się po stopniach kariery naukowej i jakoś tak lada chwila będzie pewnie walczył o profesurę. W jednej z wieczornych rozmów przy alkoholu wysunął śmiałą teorię, że organizm ludzki jest z góry zaprogramowany na 30 lat życia. Do tego czasu wszystko funkcjonuje jak w zegarku. Komórki się regenerują, przetwarzają świetnie wszystko, co im się dostarczy. A potem fru, przełącza się coś w genetyce, czy gdzieś tam, i zaczyna się powolna degeneracja.

Podobno stosując lekarstwa i sztucznie przedłużając ludzkie życie, doprowadziliśmy do sytuacji, gdy nasze organizmy pracują za długo. Stąd pojawiają się różne schorzenia, o których nasi praprapradziadowie nie słyszeli. I to nie tylko dlatego, że możliwości medycyny były wtedy dużo gorsze, ale dlatego, że po prostu nie mieli szansy na dożycie do chwili, gdy się te choroby objawiały. Czy zatem powinienem się już szykować do zgonu? Pisać testament i złożyć ciało na marach? Myślę, że uwierzę medycynie, a przy okazji zacznę trochę pilnować diety.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *