Ryba jaka jest każdy widzi

Leszcz to dobra ryba

Nie znam się na rybach. Trochę wstyd przyznać się do ignorancji w tym zakresie, zwłaszcza, jak się lubi gotować, smażyć i dusić. Do tej pory moje podboje gatunków wodnych ograniczały się do dorsza, pasionego antybiotykami łososia oraz świątecznego karpia smażonego na masełku. Jednak niedawno u znajomych spróbowałem innej ryby – leszcza. Przyznam, że nie miałem pojęcia czy to stworzenie pływa w rzekach, jeziorach czy też w słonych akwenach. Teraz już wiem, że jest to ryba słodkowodna, z rodziny karpiowatych. Wiem też, że jest pyszna.

Leszcz to dobra ryba

W efekcie tego spotkania z nieznanym udałem się do pobliskiego Makro. Nie ma to jak mieć firmową kartę, pozwalającą robić zakupy w takim miejscu. Trzeba przyznać, że wybór ryb i innych morskich stworzeń mnie oszołomił. Nie wiem dlaczego do tej pory traktowałem owoce mórz, rzek i jezior z takim dystansem. Okazuje się, że kryje się tam takie bogactwo dobroci, że nie wiadomo co wybrać. Na pierwszy rzut wziąłem oczywiście leszcza. Później dorzuciłem flądrę, bo przypomniały mi się wczasy z rodzicami nad Bałtykiem i cudowny aromat przepalonego oleju w nadmorskich smażalniach. A potem musiałem czekać na kolejną wypłatę, ale zasadziłem się na sandacza, bo słyszałem, że to zacne rybsko.

Eksperymenty z gotowaniem i smażeniem owoców morza trwają. Oczywiście nie są to dania, które goszczą na moim stole codziennie, ale nie sposób przecenić wartości ryb. Bogate wartości odżywcze, odpowiednie tłuszcze, a przede wszystkim ten smak. Nie zna życia ten, kto nie jadł dobrej ryby. Bardzo mnie cieszy, że teraz jest ich taki wybór. Muszę jeszcze zlokalizować jakiś sklep z nimi w pobliżu i stać się jego stałym klientem.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *