Sezon chorobwy

grypa

Sezon grypowy w pełni i zaczęła się korporacyjna rzeźnia. Koleżanki i koledzy kaszlą i smarkają na potęgę. Jednak świadomi obniżonej pensji na L4, przychodzą do pracy i zarażają innych. Myślę, że jest kwestią czasu, aż ktoś w końcu umrze na powikłania pogrypowe i wtedy się zacznie szukanie winnych. A winny jest chory system, który powoduje, że ludzie nie chcą iść na chorobowe. Nie chcą, bo zarobią mniej i braknie im na kredyt na dom, auto czy co tam sobie w ramach rozpasionego konsumpcjonizmu zakupili. Nie ma oczywiście nic złego w realizowaniu swoich potrzeb, ale jednak warto wziąć pod uwagę, że organizm też potrzebuje odpoczynku i regeneracji. Szczególnie w chwilach, gdy jest osłabiony i narażony na różnorodne bakterie i zarazki, a wokoło panuje grypa.

grypa

Dbajmy o siebie!

Tymczasem w pędzie po pieniądze i walce o kolejne ASAP-y rezygnujemy z własnego zdrowia i narażamy się na poważne komplikacje. Lubimy lekceważyć grypę i przeziębienia, a z powodu powikłań po takich przechodzonych chorobach, co roku umierają setki tysięcy ludzi. I nie ma w tym żadnej przesady, wystarczy wklepać takie zapytanie w wyszukiwarkę internetową. Okazuje się, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych na powikłania pogrypowe rocznie umiera około 20 tysięcy ludzi. To są naprawdę poważne liczby. Tymczasem przejmujemy się, bo ktoś tam zachorował na ebolę, która zabiła mniej ludzi ogółem niż grypa w jednym kraju w jednym sezonie.

Lekceważenie własnego zdrowia odbija się też na produktywności i pracy innych. Naprawdę nie wierzę, że da się dobrze wykonać swoją pracę, jeśli ma się ponad 40 stopni gorączki i myśli tylko o tym, żeby nie umrzeć za biurkiem. Najwyższy czas to zmienić.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *