Slow TV

slow TV

Uwielbiam oglądać filmy z kamer samochodowych. Nie mówię tutaj, o tych produkcjach, gdzie zarejestrowano poważne wypadki samochodowe. Bardziej chodzi mi o te, gdzie zarejestrowano przejazd jakąś szczególnie malowniczą trasą. Jako wielki miłośnik klimatów skandynawskich wyszukuję w sieci filmy z górskich terenów Szwecji i Norwegii. Równie ciekawe są przejazdy przez zasypane śniegiem drogi na dalekiej północy. To dawka niesamowitych wrażeń bez wychodzenia z domu i odmrażania sobie czterech liter. W sumie to rozumiem zamiłowanie ludzi, a zwłaszcza Norwegów do tzw. slow TV, gdzie niby nic się nie dzieje, ale jest fajnie.

slow TV

W ramach programów realizowanych przez norweską telewizję publiczną znalazłem na przykład trwający kilka godzin film pokazujący przejazd pociągiem z Bergen do Oslo. Wydawać by się mogło, że to nic ciekawego, tymczasem Norwegowie oglądali go z zapartym tchem. Zresztą nie tylko oni, bo trasa wiedzie od poziomu morza przez doliny lodowcowe na płaskowyż Hardangervidda, gdzie pociąg wspina się na 1222 metry. To najwyżej położona stacja kolejowa w Norwegii – Finse. Nawet latem dookoła jest sporo śniegu, a gdy realizowano film cała kraina była skuta lodem. To miejsce wybrał zresztą George Lucas na scenerię lodowej planety Hoth z Imperium Kontratakuje.

Równie popularnym programem był ten, który na żywo przez kilka dni pokazywał rejs statkiem Hurtigruten przez norweskie fiordy. Zgromadził rekordową publiczność przed telewizorami i komputerami, gdzie oglądający mógł wybrać sobie widok z dowolnej kamery umieszczonej na statku. Biorąc pod uwagę widoki nie dziwi fakt, że program oglądano prawie bez przerwy. Zwłaszcza, że był realizowany latem, gdy trwały białe noce. Podoba mi się ten pomysł na telewizję. Jest zdecydowanie ciekawszy niż kolejny taniec z czymśtam.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *