Staranność

staranność

Muszę się wam do czegoś przyznać. Nie potrafię pisać starannie. Przez osiem lat podstawówki wpajano mi dzień w dzień, że mam ładnie pisać. Staraj się. Pisz staranniej. Bazgrzesz jak kura pazurem. Jak tak będziesz pisał, to cię żadna panna nie będzie chciała. Litanię tych wspaniałych motywatorów mógłbym wymieniać jeszcze długo. Tymczasem nigdy nie nauczyłem się kreślić pięknych, krągłych literek tak cieszących oko belfrów i rodziny. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że zawsze chciałem się nauczyć kaligrafii. Jednak wtedy nie bardzo było jak i gdzie, a po drugie wszyscy mówili, że przy takim charakterze pisma, to do kaligrafii też się nie nadaję.

staranność

W efekcie, jeszcze na studiach bazgrałem na sprawdzianach, po czym nadszedł błogi czas pracy, gdzie pisanie ręczne okazało się praktycznie zbędne. 99 proc. czasu spędzam, i pewnie nie tylko ja, przed ekranem, pisząc na klawiaturze. Długopisem notuję co najwyżej listę zakupów w warzywniaku, a i to nie zawsze, bo łatwiej jest przerzucić listę na telefon. Umiejętność pisania ręcznego odchodzi do lamusa. Nie jest nam w zasadzie potrzebna, bo obchodzimy się świetnie bez niej. Tymczasem uczymy kolejne biedne pokolenia kreślenia literek w myśl zasad, które obowiązywały chyba jeszcze zaraz po drugiej wojnie światowej.

Prawda jest taka, że jeśli my nie używamy prawie wcale pisma ręcznego, to nasze dzieci nie będą go używać tym bardziej. Możliwe nawet, że nie będą nawet używać klawiatury, tylko będą przekazywać myśli bezpośrednio na ekran bez użycia rąk. To wcale nie jest zew dalekiej przyszłości czy domena pisarzy science-fiction. Takie wynalazki są już testowane i raczej kwestią czasu pozostaje, aż zostaną zastosowane na masową skalę. Także nie ma co przesadzać z ładnym pisaniem. Nie będzie nam już potrzebne.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *