Mobile- 1 czerwca 2016

Telefony, telefony

Stefan

Nie wyobrażam sobie życia bez telefonu. Z jednej strony to piekielnie przydatne narzędzie do komunikacji, z drugiej potworna smycz, za którą może pociągnąć cię każdy. Przez tę przeklęta dostępność o każdej porze dania i nocy człowiek nabawia się różnorodnych zespołów napięć psychicznych. Często wydaje się nam, że telefon wibruje w kieszeni, albo że słyszymy dzwonek, gdy tak naprawdę urządzenie leży sobie spokojnie i milczy.

telefony

Ale nie o tym dziś. W swoim życiu miałem do czynienia z wieloma telefonami. Przekonałem się, że telefony, telefonom nierówne. Zaczynałem od takiej średniej cegły Ericssona, którą równie dobrze można było wybijać zęby, jak i dzwonić. Jedyną zaletą tego telefonu był fakt, że dzwonił. Przesiadka na Nokie 3310, to była wyprawa do raju. Umówmy się, w tamtych czasach nie było lepszego i trwalszego urządzenia do komunikacji głosowej i smsowej. Bateria trzymała tydzień, urządzenie rozpoznawało mowę (pamiętacie jeszcze tę reklamę, gdzie stockowy pan mówił do telefonu „idiota”, a ustrojstwo dzwoniło do szefa?) i można z nim było robić wszystko.

Moja Nokia 3310 dwukrotnie kąpała się w morzu – raz w Bałtyku, raz w fiordzie. W obu przypadkach po wysuszeniu działała bez zarzutu. Można nią było wbijać gwoździe, rzucać o ścianę (ze zgubnym skutkiem dla tej ostatniej) czy przejechać samochodem. Telefon nie do zdarcia. Mam go do dziś i ciągle działa. Dostanie go moje dziecko, jak już będzie gotowe pójść do szkoły – na starcie zostanie hipsterem roku.

Oczywiście z czasem przesiadłem się na nowoczesne telefony. Jednak pozostałem wierny marce Nokia, choć została przejęta przez ten zły i przebrzydły Microsoft. Paradoksalnie Lumia jest najmniej wieszającym się smartfonem, jaki miałem. Po roku intensywnego używania nie muli i po prostu działa szybko i sprawnie. A do tego ma świetny aparat. Szkoda tylko, że system Windows nie jest wspierany przez wszystkich twórców aplikacji. Ale nie można mieć wszystkiego, prawda?

ericssonnokiasmartfonsonytelefony

Stefan • 1 czerwca 2016


Previous Post

Next Post

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *