Tradycje świąteczne

Wielkanoc

Mam wrażenie, że za mojej młodości wielkanocne tradycje były przestrzegane jakoś mocniej. Teraz wszystko zaczęło się rozmywać, bo nie mamy na nic czasu. Wszystko zaczyna się już w Wielkim Tygodniu. Kiedyś zaczynało się już świętowanie w okolicach środy, a teraz całe rytuały ograniczają się do dwóch dni. Potem znów wpadamy w rytm pracy i tyle z całego świętowania. A kiedyś już w Wielką Sobotę całe tłumy ludzi gnały do kościołów, niosąc koszyczki z rzeczami do poświęcenia. Teraz wygląda to inaczej. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że ta tradycja w miastach dogorywa. Owszem, ludzie chodzą ze święconką, ale jest ich coraz mniej. Prędzej niż w kościele, spotkamy ich na zakupach, gdzie w nerwowym pędzie starają się nabyć ostatnie brakujące produkty.

Wielkanoc

Jeszcze gorzej jest z frekwencją w kościele w Wielką Niedzielę czy Wielki Poniedziałek. To są dni, kiedy już naprawdę mało komu chce się ruszyć z domu. Na stole leżą różnorodne pyszności, a jeśli za oknem pogoda jest mało sprzyjająca, to naprawdę trudno oczekiwać, że ktokolwiek ruszy się z mieszkania. No chyba, że przemieści się do rodziny, gdzie czeka kolejny suto zastawiony stół i tradycyjne opowieści rodzinne. W poniedziałek obowiązkowo przyjdzie jeszcze śmigus dyngus. Ale to też zjawisko umierające. Może bawią się w niego dzieci, bo od czasu, gdy nosimy przy sobie mnóstwo elektroniki, można narazić się nie tylko na przykre słowo, ale i na pozew o zniszczenie mienia.

W rezultacie, świąteczne tradycje odchodzą do lamusa. Święta ograniczają się głównie do rodzinnych spotkań, gdzie poza obżarstwem, dyskutuje się o polityce, kłóci i pije alkohol. Gdzieś nam to wszystko uciekło, a szkoda.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *