Trawnik, to brzmi dumnie

podkaszarka zrobi z niego cudo

Zawsze marzyłem o domu z ogrodem. Wiecie, o takim domku na przedmieściu, gdzie za płotem zaczyna się las, przepływa strumyczek, ptaszki śpiewają, a sarenki przychodzą do wodopoju. W jednej części ogrodu wypielęgnowany trawnik, w drugiej drzewka owocowe (koniecznie orzech i śliwka) i krzaczory roślin jadalnych – maliny, porzeczki (najlepiej białe) i agrest. Na drzewach hamak i domek dla dzieci. Ten ostatni w pewnym oddaleniu, żeby można się było rozkoszować ciszą i spokojem.

podkaszarka zrobi z niego cudo

Trochę się rozmarzyłem. Bo jak o tym pomyśleć na dłuższą metę, to łatwo nie jest. Weźmy taki trawnik. Przecież już na etapie doboru trawy można dostać kociokwiku. A potem to cholerstwo trzeba kosić, rekultywować i nawadniać. W ruch idzie kosiarka, podkaszarka, traktorek i diabli wiedzą co jeszcze. Nie na darmo Anglicy mówią, że na dobry trawnik trzeba pracować przez kilka pokoleń. Brzmi to jak totalne szaleństwo i mnóstwo pracy. Chyba, że będę tak obrzydliwie bogaty, że zatrudnię ogrodnika, który będzie to wszystko robił za mnie.

A taki potoczek i drzewka? Przecież tam to dopiero wyrosną bujnie rośliny. Człowiek będzie latał z podkaszarką, brzęcząc niczym wściekła osa i łapał kleszcze. Na samą myśl robi mi się słabo. Człowiek się naczytał o boreliozie i zasadniczo najchętniej chodziłby po betonie. Hamak też pewnie okazałby się śmiertelną pułapką, z której by się spadało, zaplątywało lub urywało. Ćwierkające ptaki są super, do czasu aż budzą cię co rano wściekłym jazgotem. A potem przychodzi zima i trzeba odśnieżać podjazd, chodniczek i inne dobra. O ogrzaniu domku nie wspominając. Może jednak lepiej mieszkać w bloku?

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *