Ulewy

Dolina Pięciu Stawów

Muszę przyznać, że podobnie, jak większość znanych mi osób, byłem zaskoczony skalą powodzi, jaka ostatnio nawiedziła Tatry. To było coś niewiarygodnego. Wszyscy mówili, że tegoroczny lipiec był najbardziej deszczowym w naszych górach, a potem przyszły wielkie ulewy, które zmieniły całkowicie postać rzeczy. W ciągu jednego wieczora w niektórych dolinach spadło tyle deszczu, co zwykle w ciągu miesiąca. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Przede wszystkim wszystkie szlaki zmieniły się w potoki. Podobnie wszystkie żleby i inne, zwykle suche miejsca. Woda wezbrała błyskawicznie, a gdy retencja nie jest odpowiednia – potoki zmieniły się w rwące rzeki.

Dolina Pięciu Stawów

W rezultacie, po obu stronach granicy, zerwane zostały mosty, rozmyte drogi, a wiele szlaków zmieniło się w bajora. TOPR i TPN odradzali jakichkolwiek wyjść w góry, ale oczywiście to nie wystarczyło, bo znalazło się wielu śmiałków, którzy postanowili ryzykować. Najdramatyczniej sytuacja wyglądała w Dolinie Pięciu Stawów, która praktycznie została odcięta od świata. Zerwany most w Dolinie Roztoki, wysoki poziom wody na wypływie z Wielkiego Stawu i mocno zalany szlak przez Świstówkę Roztocką, spowodowały, że musiano odwołać noclegi w tym pięknym schronisku. Sytuacja poprawiła się dopiero po kilku dniach.

Część mostów już jest odbudowana, ale są jeszcze szlaki w Polsce i na Słowacji, które pozostają zamknięte. Po prostu zmyło z nich kawałki dróg czy brzegów i teraz trzeba czekać, aż zostaną odbudowane. To tylko kwestia czasu, ale oczywiście nie jest lekko. Przyroda po raz kolejny pokazała na co ją stać. Potrafi być piękna, ale i bardzo groźna. Pozostaje się cieszyć, że nikt nie zginął.

Zobacz również

smog

Smog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *