Upał

Upał 1

Sezon na upały uważam oficjalnie za otwarty. Po wyjątkowo długiej i zimnej wiośnie, przyszedł w końcu czas na tropikalne upały. Nigdy nie byłem miłośnikiem wysokich temperatur. Do tego w ostatnich latach, towarzyszą im równie wysokie poziomy wilgotności. W efekcie umieram z przegrzania i gotuję się w sosie własnym. Ponieważ w domu nie posiadam klimatyzatora, muszę chłodzić się w galeriach handlowych, biurowcach lub samochodzie. Po czym wychodzę na tę saunę i w ciągu kilku sekund jestem spocony jak mysz.

Upał 2

Jeszcze gorzej sytuacja ma się z komunikacją miejską. Nie wszystkie pojazdy wyposażono w klimatyzację, a do tego wielu korzystających z transportu zbiorowego ludzi jest na bakier z higieną. Pół biedy, jeśli ktoś po prostu jest spocony po całym dniu w upale. To się da zrozumieć. Gorzej, że są tacy, od których czuć, że pot zbierają długoterminowo. Sezonują go wręcz, aby oddał pełen aromat zachwyconym współpasażerom. Nawet jeśli w pojeździe komunikacji miejskiej założono klimatyzację, to nie wszyscy rozumieją jej działanie i z uporem maniaka otwierają okna, wpuszczając wilgotny zaduch do środka. Na nic apele i prośby. Mamy się wszyscy dusić.

Z klimatyzacją też jest problem. W wielu obiektach nie była czyszczona od chwili oddania jej do użytku. W efekcie w powietrzu pełno jest zarodników pleśni i grzybów. Nic dziwnego, że wiele osób po wejściu do takich pomieszczeń natychmiast zaczyna kichać i prychać. Teoretycznie administrator budynku ma obowiązek dbania o czystość wentylacji, ale wszyscy wiemy, że bywa z tym różnie. W rezultacie ciężko jest znaleźć miejsce, gdzie można uciec od upału. Może nad wodą, ale tam znów grasują chmary komarów. Znikąd ratunku.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *