Uwielbiam szwedzkie samochody

Volvo XC70

W szwedzkich samochodach zakochałem się jeszcze w czasach Saaba 900. Od tego czasu zawsze marzyłem o tym, aby jeździć jednym z pojazdów wyprodukowanych w tym kraju. I nie mam tu na myśli autokarów, ciężarówek czy sprzętu specjalistycznego. Chodzi mi o wykonany z olbrzymią dbałością o detale, a jednocześnie oszczędny w stylistyce samochód osobowy. Mam też paskudną świadomość, że prawdopodobnie nigdy w życiu nie będzie mnie na takie auto stać.

Volvo XC70

Długo na szczycie listy moich szwedzkich, motoryzacyjnych marzeń królowało Volvo XC70. To auto ma te zaletę, że długo było największym kombi producenta. Teraz na rynek weszło ponownie Volvo V90 w wersji cross road, co pewnie przełoży się na zmianę moich zainteresowań. Jednak Volvo XC70 ciągle znajduje się na szczycie listy. Wersja, którą chciałbym jeździć jest oczywiście poza moim zasięgiem finansowym. W zasadzie to każda wersja jest poza nim. Nie zmienia to faktu, że jest to auto, którego stylistyka przemawia do mnie najlepiej.

Widać w tym aucie ciągle lekką kanciastość, choć oczywiście złagodzoną delikatnymi krzywiznami. Jednak przede wszystkim jest to pojazd pojemny, w którym bez problemu zmieszczę cały ekwipunek potrzebny na miesięczne podróżowanie po północy Norwegii. Jako auto półterenowe, spokojnie sprawdzi się na wąskich, kamienistych bocznych drogach i bez problemu będę mógł zajrzeć za skalne załomy. A w razie paskudnej pogody, tak przestronne auto pozwoli mi spędzić komfortowo noc bez potrzeby rozbijania namiotu. Można powiedzieć, że Volvo XC70 ma same zalety. Teraz pozostaje jedynie odłożyć trochę grosza i nabyć wyśniony pojazd. A potem w drogę na daleką północ.

 

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *