Volvo S60

Volvo S60 1

Uwielbiam Volvo. Wiecie, że chciałbym mieć jakikolwiek model tego samochodu, choć ostatnio bardzo podoba mi się S60 i generalnie wszystkie wersje sześćdziesiątki. Niektórzy twierdzą, że złote lata motoryzacji są już za nami. Podobno nie da się już kupić nowego samochodu, który trwałością będzie dorównywał klasykom z lat 80. czy 90. XX wieku. Podobno wszechobecna elektronika i celowe wstawianie wadliwych elementów prowadzą do tego, że auta trzeba wymieniać zaraz po zakończeniu okresu gwarancyjnego. Do tego dodajmy powszechny downsizing silników, związany z wymuszeniami norm ekologicznych i obraz spiskowej teorii dziejów motoryzacji gotowy. Nowe auta to szmelc, liczy się tylko passeratti z 91.

Tymczasem Volvo ciągle wiedzie prym w dziedzinie bezpieczeństwa i niezawodności. Raczej próżno szukać tych samochodów w raportach dotyczących awaryjności publikowanych przez renomowane agencje. Podobnie rzecz się ma z S60, które cieszy się zasłużoną renomą. Generalnie samochody Volvo zawsze jawiły mi się jako bardzo bezpieczne, choć zachowawcze w formie. Jednak kolejne modele zrywają z tym schematem. S60 również ma interesujące kształty nadwozia, a jednocześnie czuć w nim ducha tradycji. Auto świetnie wygląda i równie świetnie jeździ.

Można twierdzić, że naszpikowanie S60 wszystkimi nowoczesnymi systemami bezpieczeństwa odbiera przyjemność z jazdy. Nie jest to jednak prawda. Biorąc pod uwagę, jak niebezpieczne są polskie drogi, wydaje mi się, że bezpieczeństwa nigdy za wiele. Miałem okazję się przekonać, jak skuteczne są automatycznie włączane hamulce czy ostrzeganie przed kolizją. Znajomi, którzy  mają takie systemy, nie mogą się ich nachwalić. Można twierdzić, że rozleniwiają kierowcę, ale z drugiej strony podnoszą bezpieczeństwo, a przecież o to chodzi.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *