Czy Volvo zalicza wpadki?

wpadka volvo

Naprawdę lubię szwedzkie samochody. Wydawać by się mogło, że w kraju, w którym tak wielką wagę przykłada się do kwestii bezpieczeństwa na drodze powstaną samochody idealne. Jednak doświadczenie uczy, że nawet Volvo może zaliczyć wpadkę. Tak stało się podczas pamiętnego pokazu możliwości systemów automatycznego hamowania pojazdu. Teoretycznie samochód miał sam zahamować przed przeszkodą. Zgromadzeni licznie dziennikarze filmowali, robili zdjęcia i… zobaczyli jak nowy model wbija się radośnie pod ciężarówkę.

wpadka volvo

Okazało się, że nie zadziałała właśnie ta automatyka, która miała być kluczowa dla bezpieczeństwa pasażerów. Tyle szczęścia, że auto było bezzałogowe, a w środku siedziały manekiny. Taka wpadka zdarzyła się Volvo w sumie tylko raz. Poza tym auta szwedzkiego producenta słyną z poziomu bezpieczeństwa pasażerów. Nawet w mojej rodzinie Volvo uratowało kierowcy życie. Bez ujawniania personaliów powiem tylko, że kierowca jechał zdecydowanie za szybko po bocznych pomorskich drogach. Jak wiadomo są one wąskie i gęsto obsadzone drzewami. Jego Volvo V70 wyleciało z drogi na zakręcie i uderzyło prawym bokiem w potężny dąb.

Pojazd zawinął się wokół drzewa, ale zadziałały wszystkie poduszki, strefy zgniotu i inne wynalazki. W efekcie kierowca wyszedł z auta z niewielkim siniakiem na czole. Auto nadawało się już tylko do kasacji, ale dobra konstrukcja ocaliła życie człowieka. Oczywiście był sobie sam winien, bo mógł jechać z dopuszczalną prędkością. No ale nie zawsze da się nauczyć ludzi rozsądnego postępowania. Czasem producent pojazdu musi pomyśleć za nich. Dobrze, że Volvo dba o ten aspekt i wyznacza trendy bezpieczeństwa motoryzacyjnego. Ktoś powinien.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *