Wędrówka

upał

O tym, że lubię jesień już pisałem. Lubię też góry oraz długie samotne wędrówki. Z czego to wynika? Im więcej się nad tym zastanawiam, tym lepiej uświadamiam sobie fakt, że po prostu potrzebuję odpoczynku. Samotna wędrówka, najlepiej długa i pustym szlakiem, powoduje, że mam czas odpocząć od codziennego zgiełku i gonitwy za pieniądzem. Do tego nie docierają do mnie żadne zbędne dźwięki. Telefon wyłączony, dookoła brak elektroniki i tylko odgłosy przyrody… oraz sapania podczas wspinaczki na co większe górki.

upał

Taka droga przez lasy, skałki i wykroty powoduje, że człowiek ma czas wsłuchać się w siebie. Porządkują się pewne myśli, układają priorytety oraz zaczyna się proces leczenia duszy. Codzienność w naszym pięknym kraju powoduje, że człowiek ma ochotę skoczyć z mostu. Każdego dnia szarpiemy się, aby przetrwać do końca dnia, tygodnia, miesiąca, roku. Byle dalej, byle do przodu, byle jakoś. Z przerwami na intoksykację alkoholowo adrenalinową i potem znów w wir poszukiwania kasy na kolejne szalone przygody.

Nie mówię, że to źle odreagować w taki imprezowy sposób, ale czasem warto przystopować. Mnie pomagają w tym wędrówki. Nie muszę od razu wspiąć się na Kościelec czy przebiec w rekordowym czasie Orlej Perci. Wystarczy wycieczka do Ojcowa, przejście prostszego szlaku na Jurze czy zwiedzanie ruin zamku. Nic wymyślnego. Po prostu coś, co pozwala na chwilę wyłączyć potrzebę gonitwy za nowościami i pieniędzmi. Niestety nie zawsze to działa. Czasem problemy codzienności przytłaczają tak, że nawet w czasie spaceru pozostają ze mną. Ale to już kwestia również innych czynników. Jednak w większości przypadków jeden dzień w miesiącu, poświęcony na wędrówkę, pozwala naładować akumulatory. Byle dalej.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *