Wiosna

wiosna

Zrobiło się ciepło, a ja mam wrażenie, że zaraz umrę. Jeszcze dwa dni temu brodziłem po kostki w śniegu, próbując przedostać się do najbliższego spożywczaka. A dziś proszę bardzo. Słońce, ciepełko, uśmiechnięci ludzie. Normalnie jak za granicą. Obraz psują tylko trochę rozrzucone po chodnikach, pozostałości po roztopach. Ale kilka deszczy i te też spłyną i znikną z oczu. A co z oczu, to z serca. I od razu będzie przyjemniej. Wszystko zacznie spod ziemi wyłazić, od mrówek przez komary, po roślinki i bakterie. Zahibernowane przez zimę wylezą i zaatakują ze zdwojoną siłą. Tylko patrzeć, jak wybuchnie kolejna pandemia zapalenia oskrzeli i płuc. Jak co roku.

wiosna

Ale nie ma się co martwić, bo przecież choroby miną i znów będzie cieplutko. Jak nie będzie padać od maja do września, to się możnie co niektórzy nie ucieszą, bo im studnie wyschną i plony. Ale przecież będzie ciepło, a to się liczy. Nic w końcu nas tak nie bawi, jak możliwość grillowania na nieświeżym powietrzu w oparach benzopirenu. Cały kraj, od morza po góry, zaroi się od dymów grillowych, a w nozdrzach będzie wisiał zapach spieczonej kiełbasy i szaszłyków z dyskontu. Przy okazji spali się te wszystkie pieńki co zostały po rzezi drzew, więc jak to mówią, połączy się przyjemne z pożytecznym.

Oczywiście robię sobie tutaj niewybredne żarty. W końcu wiosna to też milsze wrażenia, choć wiele z opisanych powyżej na pewno się pojawi. Lada dzień zrobi się zielono i kolorowo. A potem będzie całkiem przyjemnie i może nawet uda się gdzieś pojechać, aby zażyć świeżego powietrza. Śniegi zejdą z gór i znów będzie można uderzyć na Orlą Perć. Ale to pewnie w okolicach czerwca lub lipca. Już się nie mogę doczekać.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *