Zima

zima

Mieszkanie w dużym mieście ma wiele zalet. Ma też jedną, wyjątkowo poważną wadę. Prawdziwej zimy nie uświadczysz. Zwłaszcza jeśli to miasto położone jest w kotlinie, gdzie dusi się radośnie w smogu i ogrzewane przez niemające dokąd uciec ciepłe powietrze. W rezultacie, nawet gdy dookoła trwa pełnia zimy, to w mieście spotkamy co najwyżej błoto pośniegowe, ciapę i breję. Oraz w dużych ilościach pozostałości po spacerach z pasami. Choć muszę przyznać, że w ostatnich latach wiele się w tej materii poprawiło. Ludzie naprawdę sprzątają po swoich pupilach i nie jest to już oznaką frajerstwa i obciachem. To cieszy.

zima

Nie cieszy jednak fakt, że nie ma w mieście zimy. Dzieci nie mogą iść na sanki, wszystko jest szare i ta szarość udziela się ludziom, którzy najchętniej zamordowaliby wszystkich bliźnich. Co prawda, gdy czasem trafi się kilka dni śniegu, to ludzie przeklinają na konieczność odśnieżania samochodów, na śliskie chodniki i ulice. Jednak, gdy pada śnieg robi się jakoś jaśniej. Nie ma przecież nic przyjemniejszego niż usiąść z kubkiem gorącej herbaty, albo kakao i obserwować, jak za oknem pada śnieg i cały świat robi się biały i cichy. Wystarczy zresztą pojechać w góry, aby zobaczyć, jak to może wyglądać. Natomiast z tyłu głowy trzeba pamiętać o zagrożeniu w postacie lawin śnieżnych.

Z zazdrością obserwuję zdjęcia zamieszczane przez właścicieli schronisk w górach. Tam panuje pełnia zimy. Śnieg kopny, wszystko białe i jakieś takie zamarłe w oczekiwaniu. Jest w tym głęboki spokój i na pewno jest to dobry sposób, aby się wyciszyć przed powrotem do zgiełku codziennego życia. Zimowe wędrówki po górach wymagają co prawda dobrego rozeznania, ale gwarantują doznania, których próżno szukać gdzie indziej.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *