Żyjemy na śmietniku

Śmieci są wszędzie

Ilekroć wyjdę z domu jestem przerażony ilością otaczających mnie śmieci. Na klatce schodowej witają mnie rozrzucone ulotki, które zirytowani mieszkańcy ciepnęli na ziemię koło skrzynek. Przy wejściu do sklepu na rogu napotykam górę papierosowych niedopałków. Slalomem pokonuje chodnik, aby nie wdepnąć w bomby pozostawione przez czworonogi. Ze smutkiem spoglądam na zalegające na trawnikach plastikowe butelki, opakowania po lodach, papierosach i puszki po piwie. Drzewa ozdabiają girlandy z plastikowych reklamówek. Słowem syf i malaria.

Śmieci są wszędzie

Co prawda nie osiągnęliśmy jeszcze poziomu zaśmiecenia znanego z krajów arabskich czy Indii, ale jesteśmy na dobrej drodze. Nie wiem skąd się u ludzi bierze taka mentalność, że musi śmiecić. Czy to taki problem zabrać śmiecia ze sobą z gór i wyrzucić go do kosza na dole? Czy problemem jest poszukanie śmietnika, który nie jest przepełniony, zamiast rzucać swoje odpady obok? Jakoś się nie dziwię, że ustawa segregacyjna u nas nie działa. Komu by się chciało? Przymusem też nic nie zdziałamy, bo prościej jest wywieźć wór z odpadami do lasu niż je posegregować czy odwieźć do lamusowni.

Pracę nad zmianą postawy powinniśmy zacząć od najmłodszego pokolenia. Szkoda tylko, że przekazujemy mu negatywne wzorce. Jeśli dzieciak widzi, jak tatuś lub mamusia rzuca kiepa pod nogi albo w krzaki, to sam nie będzie robił inaczej. Nie raz i nie dwa widziałem, jak ludzie wyrzucają śmieci z okien samochodów podczas jazdy. A potem się wszyscy dziwią, że jest tak brudno. Mamy coraz mniej czystych rzek, jezior i lasów. Jeśli nie zaczniemy sprzątać wokół siebie, to będzie tylko gorzej. Dużo gorzej.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *